Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
977 postów 30634 komentarze

Tylko prawda

Husky - Zoologiczny antykomunista , mając do wyboru AK i NSZ wybrałbym NSZ przy całym szacunku do AK. UB-ekom i ich potomkom wstęp wzbroniony.

Polacy ocaleni ze zbrodni katyńskiej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

75 lat temu Sowieci dokonując zbrodni katyńskiej darowali życie 395 polskim jeńcom. Nie wiadomo, dlaczego to zrobili. Część z ocalonych życie zawdzięcza interwencji niemieckiej ambasady w Moskwie.

 

 

 

 

 Jednym z ocalonych był Zygmunt Berling, dowódca 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki i 1 Armii WP walczących u boku Sowietów.

 

 

W kwietniu 1940 roku Rosjanie zaczęli wywozić polskich jeńców z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Mordowali ich w stary, wypróbowany przez NKWD sposób - strzałem z broni krótkiej w tył głowy. W sumie śmierć poniosło 21 768 polskich wojskowych, policjantów, przedstawicieli straży granicznej i służby więziennej.
 
 
Zamordować 22 tys. niewinnych to potworne zadanie, nawet dla najbardziej zatwardziałych oprawców. Stalin zwrócił się do szefa Sowieckiej Tajnej Policji, Żyda Ławrientija Berii. Oni dyskutowali o masowym mordzie i zdecydowali, że to zadanie wykona dominująca grupa żydowskiego aparatu bezpieczeństwa. Dawna nienawiść do Polaków katolików była notorycznie wiadoma. Polakom w Kozielsku powiedziano, że jako wolni ludzie wrócą do domów. Pozwolono im uroczyście świętować noc przed załadowaniem na pociągi. Uściski i okrzyki „do zobaczenia w Warszawie!” wypełniały powietrze. Uciecha i radość wkrótce wygasły, kiedy odkryli, że pociągi jechały nie na zachód, ale na wschód, i były obstawione podwójną strażą. Gdy pociąg wjechał i zatrzymał się na stacji Gniezdowo w pobliżu lasu katyńskiego, polskich jeńców ogarnęło przerażenie. Zaczęło się wyładowanie, bagaże rzucano na ciężarówkę, a jeńców zamykano w zakratowanych przyczepach ciężarówek. Stąd byli zawożeni do baraków robotników leśnych. Skazańców brano po trzech do baraków. Tam ograbiono ich z reszty posiadanych rzeczy, takich jak zegarki, pierścionki itp. Wreszcie zagnano ich nad ogromne doły i to, co zobaczyli, było horrorem nad horrory: na dnie tych dołów zobaczyli ciała swoich kolegów, którzy odjechali pociągiem przed nimi. Ciała były ułożone jedno na drugim, jak sardynki – wspak. Układała je grupa Żydów brodzących w głębokich kałużach krwi, czekając na nowe porcje zwłok walących się w głęboką otchłań dołów, które miały spocząć na innych ciałach, żeby było miejsce na ściśnięcie więcej i więcej. Rzędy były wysokie na 12 ciał. Niektórzy jeńcy stawiali opór Żydom wiążącym im ręce z tyłu. Wówczas ci zarzucali im płaszcze na głowy i wiązali ręce z przodu. Niektórym jeńcom pchano w usta trociny, co NKWD uznało za właściwy środek na uspokojenie. Obawiali się, że krzyki mogą wywołać opór czekających na swoją kolej w więźniarkach. Wielu było zabitych jednym strzałem w tył głowy i szyję, wielu kilkoma strzałami, wielu było przebitych bagnetem w plecy, piersi, co oznaczało, że jeńcy stawiali opór. 4253 było pochowanych w Katyniu. Dziś Polacy domagają się poinformowania, gdzie pochowane są ciała pozostałych 10 tysięcy jeńców. Ostatni rozdział tego straszliwego epizodu jeszcze będzie opowiedziany. Żydzi, którzy mordowali Polaków w Katyniu Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu. Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”: Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”
 
 
Od zagłady ocalała niewielka grupka jeńców.

 Dokładnie 395 osób (niektóre źródła podają liczbę 432). Dlaczego Sowieci darowali życie tej garstce, skoro bez żadnych skrupułów rozprawili się z tysiącami? Dlaczego z tak wielką pieczołowitością oddzielali tych 395 wybrańców od idących na śmierć nieszczęśników? Krąży na ten temat wiele teorii, które brzmią mniej lub bardziej sensownie. Najogólniejsza z nich pojawiła się w książce Daniela Bargiełowskiego poświęconej gen. Zygmuntowi Berlingowi "Konterfekt renegata". Bargiełowski uważa, że Sowieci zastosowali tu "koncepcję arki Noego". Już wcześniej zresztą, dokonując eksterminacji poszczególnych narodów czy grup społecznych, pozostawiali przy życiu niewielką liczbę osób. Ci "uratowani z potopu" mieli w nowych okolicznościach, pod kontrolą komunistów, odtworzyć cechy swoich społeczności.

Ocaleni przez III Rzeszę

Ta teoria, dość wątła, tworzyłaby logiczną całość, gdyby w momencie uśmiercania jeńców Sowieci mieli już plan utworzenia w Związku Radzieckim polskiego wojska. Zrozumiałe wtedy byłoby, że komuniści chcą mieć pod ręką kilkuset dobrze wyszkolonych oficerów i podoficerów. Ale zamysł, o którym mowa, pojawił się dopiero jesienią 1940 roku, czyli pół roku później. W jego wyniku jedną z głównych polskich postaci na Wschodzie stał się bohater książki Bargiełowskiego, ów tytułowy renegat, Zygmunt Berling, wtedy jeszcze podpułkownik. Był on jednym z 395 ocalonych od śmierci polskich jeńców.

Wśród więźniów Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa byli ludzie tacy jak Berling, czyli zwolennicy Związku Radzieckiego, gotowi na współpracę z Sowietami. Ta sympatia wobec ZSRR wcale nie musiała wynikać z wcześniejszych przekonań. Wielu zgłosiło swoją lewicowość po prostu ze strachu. Berling obliczył, że w obozie w Pawliszczewie Borze, gdzie na początku trafili ocaleni, znalazły się 64 osoby, które zadeklarowały chęć pozostania w ZSRR.

Drugą wyrazistą grupę uratowanych więźniów stanowili ci, za którymi wstawiły się inne kraje, głównie Niemcy. Wojna Związku Radzieckiego z III Rzeszą miała wybuchnąć dopiero w czerwcu 1941 roku. Sowieci starali się zachowywać wobec hitlerowców poprawnie, więc spośród więźniów Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa wysegregowali tych, którzy wywodzili się z terytorium Niemiec. Ironią losu w wypadku sporej liczby uratowanych jeńców było to, że uniknęli oni rozstrzelania dzięki interwencji ambasady niemieckiej w Moskwie. Znalazł się wśród nich profesor seminarium duchownego w Pińsku, ksiądz Kamil Kantak. Był on obywatelem Wolnego Miasta Gdańska, które zostało przyłączone do III Rzeszy.

Wśród uratowanych można by jeszcze wydzielić pokaźną grupę medyczną. W Pawliszczewie Borze znalazło się aż 48 lekarzy i farmaceutów. Tu przypuszczenia nasuwają się same. Ci ludzie, wyróżniając się wcześniej sumienną pracą w lazaretach obozowych, mogli się jeszcze Rosjanom przydać.

Niejasne powody

Trudno mimo wszystko znaleźć jakieś spójne, jednoznaczne powody ocalenia wszystkich 395 jeńców. Pewną wskazówką dla badaczy są dokumenty zachowane w dawnym archiwum specjalnym w Moskwie. Powołuje się na nie Stanisław Jaczyński w książce "Ocaleni od zagłady". Pisze on, że do obozu w Pawliszczewie Borze trafiło: 47 osób na zlecenie 5 Wydziału GUGB (Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego), 47 osób na żądanie ambasady niemieckiej, 24 osoby pochodzenia niemieckiego (czyli takie, o które nie upomniała się ambasada, ale które wyselekcjonowali sami Sowieci), 19 osób na żądanie misji litewskiej i 91 osób na polecenie zastępcy ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR, Wsiewołoda Mierkułowa. Razem 228 jeńców.

A co z pozostałymi 167 osobami (spośród 395), których nie ma w dokumentach? W ich wypadku nie wiadomo, kto się za nimi wstawił i z jakich powodów nie zostali rozstrzelani. Być może odpowiedź znajduje się w archiwach moskiewskich. Nadzieja w tej kwestii jest jednak bardzo wątła. Istnieje notatka z 1959 roku, autorstwa szefa Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) Aleksandra Szelepina, sugerująca ówczesnemu przywódcy ZSRR, Nikicie Chruszczowowi, likwidację teczek personalnych ofiar zbrodni katyńskiej jako "nieprzydatnych historycznie".

Jeśli Nikita Siergiejewicz przychylił się do propozycji Szelepina, to doszło do spalenia tego, co dotyczyło nie tylko zamordowanych, lecz także ocalonych. Tę wspomnianą kruchą wiarę w istnienie akt katyńskich ma między innymi polski historyk prof. Wojciech Materski, który kilka lat temu był członkiem Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych. Twierdzi on, że nie znaleziono żadnych śladów niszczenia i że w związku z tym dokumenty dotyczące Katynia leżą głęboko ukryte w moskiewskim archiwum.

Papiery papierami, ale przecież zachowały się relacje tych, którzy przeżyli. Oni jednak również nie potrafili podać jednoznacznych powodów swojego uratowania. Nie należy tu liczyć Zygmunta Berlinga i jemu podobnych. Oni nie mieli w kwestii swojego ocalenia żadnych wątpliwości. Józef Czapski pisał we "Wspomnieniach starobielskich": "Nasuwa się pytanie, na podstawie jakiego kryterium zostali wybrani [ci, którzy ocaleli - przyp. A.F.]. Często zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku, że nie było żadnej wyraźnej przesłanki politycznej czy innej, która uzasadniałaby decyzję o ocaleniu właśnie tych 70 oficerów, których ze Starobielska przewieziono do Griazowca [w tym mieście był obóz, w którym trzymano ocalonych - przyp. A.F.]". I dalej: "była tam cała gama stopni i przekonań, od generała Wołkowickiego do szeregowca, od ludzi, którzy zrobili sobie krasnyj ugołok [czyli sympatyków komunizmu - przyp. A.F.], do skrajnych zwolenników ONR [narodowców - przyp. A.F.]".

Ku chwale związku

Łatwiej ustalić powody ułaskawienia w konkretnych przypadkach. Przywołany we wspomnieniach Józefa Czapskiego gen. Jerzy Wołkowicki służył jako miczman (najniższy stopień oficerski) na rosyjskim pancerniku "Imperator Nikołaj I" podczas wojny z Japonią w 1905 roku. Sprzeciwił się w pewnym momencie kapitulacji floty rosyjskiej. Miał powiedzieć: "walczyć do końca, a potem wysadzić okręt w powietrze". Zyskał dzięki temu wielką sławę w Rosji. Nic dziwnego, że gdy trafił do niewoli w 1939 roku, wzbudził zainteresowanie oficerów sowieckich. Z całą pewnością uratowało mu to życie. Gdy formowała się armia gen. Władysława Andersa, był przez pewien czas zastępcą dowódcy 6 Dywizji Piechoty. Po wojnie osiedlił się w Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł dwa tygodnie przed swoimi 100. urodzinami.

Z kolei Stanisław Swianiewicz, wybitny ekonomista, zwrócił na siebie uwagę Rosjan prowadzonymi przed wojną studiami nad gospodarkami Niemiec i Związku Radzieckiego. Przewidując rychłą wojnę z III Rzeszą, Sowieci uznali, że prof. Swianiewicz może się im przydać. Darowali mu życie, ale nie pozwalali opuścić terytorium ZSRR. W pewnym momencie zesłali go nawet do łagru, skąd wydostał się dzięki osobistej interwencji ambasadora, prof. Stanisława Kota. Wydał wspomnienia "W cieniu Katynia", w których pisał, że motywy, dla których 3 proc. jeńców ocaliło życie, są bardziej tajemnicze niż przyczyny fizycznej likwidacji pozostałych 97 proc.

Michaiłowi Rommowi, więźniowi obozu w Ostaszkowie, pomógł ponoć krewny, słynny sowiecki reżyser filmowy, noszący zresztą takie samo imię i nazwisko jak Polak. Było to potężne wsparcie, bo Michaił Romm stworzył takie dzieła, jak "Lenin w październiku" oraz "Lenin w 1918 roku". Za Janem Mintowtem-Czyżem wstawił się zaś rzekomo oficer NKWD, który rozpoznał w polskim oficerze towarzysza dzieciństwa z Chersonia. To mało prawdopodobne. Trudno sobie wyobrazić, by zwykły pracownik służby bezpieczeństwa miał aż taką moc sprawczą. Musiały więc być inne powody darowania życia Mintowtowi-Czyżowi.

W równie tajemniczych okolicznościach uratował się prof. Wacław Komarnicki. Był on wybitnym znawcą prawa i działaczem Stronnictwa Narodowego. Prorosyjskie nastawienie endecji mogło tu mieć jakieś znaczenie, choć to mało prawdopodobne. Cytowany wcześniej prof. Swianiewicz sugerował, że Sowieci darowali Komarnickiemu życie, bo chcieli go wykorzystać w bliżej nieokreślonych grach politycznych. Dlaczego zatem pozwolili mu wyjechać ze Związku Radzieckiego? Po jakimś czasie wyszło na jaw, że za profesorem wstawiła się ambasada niemiecka w Moskwie. Komarnicki osiadł w Wielkiej Brytanii, gdzie wykładał na uniwersytecie w St. Andrews. Był też ministrem sprawiedliwości w rządzie Władysława Sikorskiego.

Oczekiwana komisja

Losy ocalałych jeńców, zgromadzonych najpierw w Pawliszczewie Borze, a potem w Griazowcu, dokładnie opisuje Stanisław Jaczyński w "Ocalonych od zagłady". W obu tych obozach uratowani spędzili ponad 16 miesięcy. 25 sierpnia 1941 roku do Griazowca przyjechała z Moskwy polsko-radziecka komisja mobilizacyjna. Długo oczekiwana, jak pisze Jaczyński. Rozkaz nr 52 komendy obozu NKWD brzmiał następująco: "zgodnie z postanowieniem rządu sowieckiego i dowództwa polskiego znoszę rygor obozowy w stosunku do znajdujących się tu jeńców i internowanych polskiej armii, jak również ściągam straż ochrony griazowieckiego obozu NKWD".

Jaczyński pisze: "w pomieszczeniach, w których przedtem dzień i w nocy odbywały się przesłuchania prowadzone przez NKWD, rozpoczęli urzędowanie polscy oficerowi prowadzący rejestrację do Armii Polskiej".

Tego samego dnia, czyli 25 sierpnia, po południu do Griazowca dotarli generałowie Władysław Anders i Zygmunt Szyszko-Bohusz. Dokonali przeglądu kadry oficerskiej. W życiu cudem uratowanych rozpoczął się całkiem nowy etap.

 

 

Andrzej Fąfara, Polska Zbrojna

http://www.polska-zbrojna.pl/

http://historia.wp.pl/strona,2,title,Polacy-ocaleni-ze-zbrodni-katynskiej,wid,17462082,wiadomosc.html

 

 

 

 

 

 
 

 

KOMENTARZE

  • Nie wiadomo, dlaczego to zrobili....
    ... Jeżeli wśród nich był Zygmunt Berling to wiadomo dlaczego. / "Polska Armia" potrzebowała polskich dowódców,... potem poszli w odstawkę i nastał czas Generał Marszałka Rokossowskiego.

    ... Coś jak teraz, tylko "ten dzisiaj" nazywa się Komorowski. (:
  • @Nichcik 22:07:06
    a mozei jakaś cześć była agentami i dlatego przeżyła
  • @Nichcik 22:07:06
    Rokossowski był rdzennym Polakiem. Po przedwojennych "przygodach
    i złych doświadczeniach z komunistami" prawdopodobnie z leku przed prześladowaniami do literki "s" dodał sobie drugie "s" aby brzmiało bardziej rosyjsko. Tak wiec z Rokosowskiego powstał Rokossowski. Gdyby na jego
    miejscu w powojennej Polsce zasiadał prawdziwy Czerwonoarmista a nie Polak było by na pewno o wiele gorzej.
  • @Stara Baba 22:40:18
    A mi się przypomniał stary dowcip o Rokossowskim:
    - Dlaczego Marszałek Rokossowski ma takie wysokie brwi?
    - Zdziwił się jak się dowidział, że jest Polakiem i tak już mu zostało...

    Na niższych stanowiskach takich jak Rokossowski nazywano POP - Pełniący Obowiązek Polaka
  • @Lord of Admiralty 23:04:40
    Osobiście uciekam od oceniania ludzi znajdujących się w tamtej trudnej sytuacji. Wiezienia WCzK dla nikogo nie były przyjemnością. Co do tamtych wypuszczonych z "Katyńskiego pogromu" na pewno dla Stalina musieli przedstawiać jakąś wartość. Podpisać także coś musieli. Tylko ze czy wiedząc iż ma się szanse na przeżycie każdy patriota by odmówił? Nie sądzę.
    Z reguły najsłabsi są ci co najwięcej krzyczą!
  • @Pope Nimrod 23:42:30
    nie neguje, dość to zawiłe ale możliwe
  • @Zbójnicki pies 23:54:30 Wszystko jest zawiłe.
    Jak to, że ruska wywłoka Ja ru...ski gienierał matrioszka to Polak .
  • @moher 00:02:13
    to POP
  • @moher 00:02:13
    odnosiło sie to do linków Pope Nimrod i treści w nich zawartych
  • @Pope Nimrod 00:54:24
    Nie jest to wykluczone, wiecej znając metody NKWD to bardzo prawdopodobne
  • @Pope Nimrod 01:20:16
    gdyby jednak historycy mieli dostep do akt sowieckich znajdujacych sie na łubiance to może nasza wiedza byłaby dużo wieksza, ale to raczej nigdy nie nastapi
  • @Pope Nimrod 00:58:20 Faktycznie. Pomyliłem się. Zamiast;
    -//Jak to, że ruska wywłoka Ja ru...ski gienierał matrioszka to Polak .// Powinno być;- ...sowiecka wywłoka...
  • @płk. Wadysław Anders-protestant
    uwolniony z Łubianki,po "wyjściu z Sovietów zwolnił z przysięgi stado polskich chazarów ,uzbrojonych i wyszkolonych . To dzięki polskiemu generałowi powstało państwo Izrael.
  • @kfakfa 08:20:42
    w jaki sposób gen.Anders doprowadził do powstania państwa Izrael, skad ta taka śmiała teoria
  • @Zbójnicki pies 08:51:04 Ano,
    pozwolił zdezerterować oficerom do walki z Anglikami okupującymi te tereny w czasie gdy stacjonował ze swoją armią w Palestynie. Może nie doprowadził, lecz znacznie pomógł. Fakt powszechnie znany ;)))
  • @Nichcik 22:07:06
    Jeżeli chodzi o Berlinga kiedyś znalazłem w internecie wpis Mohera. Oczywiście nie tego znanego z Neonu, inna klasa:

    ""~Moher49 : Oto relacja gen. Zygmunta Berlinga po przybyciu do Warszawy. Wedel nie mógł się ostać.
    „Po moim przybyciu z przedmieść Warszawy do Lublina zastałem tam straszną sytuację. W całym kraju pachołkowie Berii z wojsk NKWD szerzyli spustoszenie. Sekundowały im w tym bez przeszkód kryminalne elementy z aparatu Radkiewicza. Ludność okradano z jej mienia w czasie legalnych i nielegalnych rewizji. Zupełnie niewinnych ludzi deportowano i wtrącano do więzień. Strzelano do ludzi, jak do psów. Dosłownie, nikt nie czuł się bezpieczny i nie znał dnia ani godziny. Naczelny prokurator wojskowy powiedział mi po powrocie z inspekcji, na którą wysłałem go do więzień Przemyśla, Zamościa, i Lublina, że trzyma się tam ponad 12 tysięcy ludzi. Nikt nie wie jakie zarzuty im się stawia, przez kogo zostali aresztowani i co się z nimi zamierza uczynić. (…). … rządy bezprawia, zbrodni i prowokacji w kraju przekraczały wszelkie granice.” (Zob. „List Berlinga do Gomułki” z 20.XI. 1956 r., Zeszyty Historyczne, nr. 37, 1976, str. 43, wyd. Instytut Literacki, Paryż).""
  • @Stara Baba 13:51:44
    Po wybuchu II wojny światowej wyjechał do Wilna, gdzie w listopadzie 1939 r. został aresztowany przez NKWD. Przewieziono go do obozu jenieckiego w Starobielsku. Tam nawiązał współpracę z Sowietami, dzięki czemu uniknął losu tysięcy polskich oficerów zamordowanych w Katyniu.
    W 1941 r. brał udział w rozmowach w willi NKWD (tzw. willi szczęścia) w Małachówce pod Moskwą, które dotyczyły weryfikacji stosunków wybranych oficerów do ZSRS pod kątem ich przynależności do Armii Czerwonej.

    „Oficerowie ci wyrazili najpierw chęć ścisłej współpracy z ZSRR i podpisali deklarację lojalności (...) Jednym z najaktywniejszych członków tej grupy był ppłk Berling, który już 22 czerwca 1941 r. (...) wysłał do zastępcy ludowego komisarza bezpieczeństwa, gen. Wsiewołoda Mierkułowa, wiernopoddańczą deklarację polityczną, w której wyraził pełną gotowość służenia w „armii wyzwoleńczej”, widząc jedyną drogę do oswobodzenia narodu polskiego we współpracy ze Związkiem Socjalistycznych Republik Rad” – pisali Czesław Grzelak, Henryk Stańczyk i Stefan Zwoliński („Armia Berlinga i Żymierskiego”).

    Po ataku niemieckim na ZSRS Berling wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych w ZSRS pod dowództwem gen. Władysława Andersa, które formowano na mocy układu Sikorski-Majski. Pełnił funkcję szefa sztabu 5. Dywizji Piechoty. Następnie kierował bazą ewakuacyjno-zaopatrzeniową w Krasnowodsku.

    Po wydaniu przez gen. Andersa rozkazu ewakuacji do Iranu pozostał w ZSRS, przez co uznano go za dezertera; został zdegradowany, wydalony z armii oraz skazany w trybie zaocznym w lipcu 1943 r. przez Sąd Polowy na karę śmierci.

    Berling był twórcą I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Sformował ją - jeszcze jako pułkownik - przy pomocy władz ZSRS latem 1943 r. Jej żołnierzami byli w większości obywatele polscy, którzy po zajęciu przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 r. wschodnich województw Polski zostali deportowani przez NKWD w głąb Związku Sowieckiego.

    Pomimo braków w wyszkoleniu oraz niedostatecznego wsparcia ze strony oddziałów sowieckich dywizja dowodzona przez Berlinga odbyła swój chrzest bojowy 12–13 października 1943 r. w bitwie pod Lenino na Białorusi, podczas której poniosła dotkliwe straty.

    W 1943 r. Stalin nadał Berlingowi stopień generała brygady. Rok później sowiecki dyktator mianował Berlinga dowódcą 1 Armii Wojska Polskiego.

    Berling znał prawdę o sowieckim mordzie w Katyniu, a mimo to, uczestniczył w kampanii propagandowej w celu uznania zbrodni za mord dokonany przez Niemców. „Cały dokumentalny materiał, zebrany przez Komisję, dowodzi niezbicie, że mordy w katyńskim lesie były popełnione na wyraźny rozkaz hitlerowskich goryli, że mordy te oznaczają konsekwentną politykę hitleryzmu, zmierzającą do wytępienia narodów słowiańskich” – pisał w dokumencie z 29 stycznia 1944 r. („Armia Berlinga i Żymierskiego”).

    http://dzieje.pl/postacie/zygmunt-berling-1896-1980
  • @Zbójnicki pies 15:38:22
    Masz mu za złe ze bał się zbira Stalina? @Zbójnicki pies także by się bał.
    Przepisywanie życiorysów lub historii wcześniej przez kogoś napisanych jest zwykłym powielaniem poglądów. Najbardziej cenne są poglądy własne. Proszę pamiętać ze wszystkie i o wszystkich "fakty" są spisane pod dyktando ludzi rządzących oraz upolitycznione. Tak jak przez cale 150 lat historie Polski na własne potrzeby pisali niszczący ta właśnie Polskę zaborcy tak i ostatni wiek niczym nie różni się od poprzednich pod okupacja. Wszystkie oficjalne i zaaprobowane przez establishment wydarzenia lub życiorysy należy brać z przymrożeniem oka gdyż dużo jest w nich zwykłej propagandy i nieprawdy. Nie mowie ze wszystko jest nieprawda lecz należy na wszystko patrzeć z przymrużeniem oka i mieć własny rozum.
    Oficerowie i dowódcy polscy z zachodu wcale nie byli tacy święci!
  • @Stara Baba 16:25:08
    na czyms musimy opierac swoją wiedze, przecież nie byłem swiadkiem tamtych wydarzeń
    a o oficerch z zachodu też można wiele złego napisać, ale to wpis o "uratowanych z rzezi katyńskiej"
    Przyjdzie czas ze i o innych tez napisze

OSTATNIE POSTY

więcej
  • SPOŁECZEŃSTWO

    Twierdza Auschwitz

    Gdzie znajduje sie najbardziej strzeżona twierdza w Polsce? 2 stycznia 2020 r. zaczną obowiązywać nowy regulamin zwiedzania oraz rezerwacji w Miejscu Pamięci Auschwitz-Birkenau. Jedną z najważniejszych zmian jest wprowadzenie imiennych kart wstępu. czytaj więcej

  • POLITYKA - ŚWIAT

    ... i świat musi patrzeć

    Podczas wtorkowej wizyty w Londynie prezydent USA Donald Trump powiedział, że Iran „zabija teraz setki protestujących ludzi" Dodał: „To okropne i świat musi na to patrzeć”. czytaj więcej

  • POLITYKA - ŚWIAT

    Jeśli nie NATO to kto?

    NATO zostało założone w 1949 roku w celu zbiorowej obrony swoich członków, łącząc bezpieczeństwo USA z europejskimi sojusznikami przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Sojusz był świadkiem końca komunizmu, pokonując blok sowiecki bez jednego strzału. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej